Ogniowe hula hoop

Wszystko na temat podpalania hula hoop…

16.06.2020

Marta Mądry

Ten artykuł ma charakter informacyjny i – choć podkreślę to jeszcze wielokrotnie w tekście – nie próbuj sam(a) zaczynać zabawy z ogniem, jeśli nie masz do tego odpowiedniego przygotowania. Koniecznie skonsultuj się najpierw ze specjalistą. Koniecznie! Osoby przedstawione na zdjęciach i nagraniach są właśnie takimi specjalistami i mają za sobą lata pracy z ogniem, nie wspominając o latach przygotowań, zanim zabrali się za podpalanie jakichkolwiek sprzętów.


Dbaj o swoje i cudze bezpieczeństwo!

Można je zobaczyć  praktycznie podczas każdego festiwalu kuglarskiego, wśród ulicznych występów grup ogniowych, czasami na salonach, a nawet w Grze o Tron (odcinek ślubu Joffrey’a). Mowa o hula ogniowym. Tak, można je podpalić – i to na kilka różnych sposobów. Ale jak wybrać sprzęt? Czy mogę wykorzystać do tego moje normalne hula? Na co zwrócić uwagę przy zakupie? Podpowiadamy!

 

Jakie hula?

Marta Szotyńska (Vashi Hoop) w trakcie pokazu na hula z 5 głowicami

Jeśli musisz kupić nowe hula, najlepiej wybierz kółko w rozmiarze tego, którego używasz na co dzień albo nieco mniejsze. Czemu mniejsze? Bo dojdą do niego jeszcze głowice* (o nich za chwilę), które powiększą je o jakieś kilkanaście centymetrów – nagle może się okazać, że jednak zahaczasz o ziemię przy przekładaniu za plecami.

Weź też pod uwagę, że przez głowice i parafinę, którą będą nasączone, koło będzie dużo cięższe.

Niektóre głowice możesz montować na prawie wszystkich hula, do innych potrzebujesz oddzielnego koła. Skąd masz wiedzieć, którego potrzebujesz? Już tłumaczymy! Nasze kolejny temat to…

Głowice

To tak naprawdę zwinięty materiał kevlarowy** zamocowany na metalowym pręcie, ale w skrócie całą tę konstrukcję określa się mianem „głowicy”. głowice najczęściej mocuje się do hula poprzez bezpośrednie wkręcenie ich w rurkę albo zaciśnięcie na niej od zewnątrz. Ważne jest, jak kevlar został zamocowany na pręcie – im mniej metalowych elementów, tym lepiej. Czasem mocuje się go metalowymi nitami, czasem zszywa kevlarową nicią – ta druga opcja jest nieco lepsza. Dobrze też, gdy kevlar pokrywa całe zakończenie pręta, bo czasem metalowa końcówka wystaje. Trzeba wiedzieć, że sam kevlar raczej się nie nagrzewa(robi się co najwyżej ciepły), więc nim się nie oparzysz (choć testy bym sobie odpuściła, wyjdzie w praniu). Problemem jest metal, więc im mniej jest go na wierzchu, tym lepiej. A teraz opiszemy dwa najpopularniejsze typy głowic:

Głowice wkręcane

Hula hoop segmentowe GORA z kuglarstwo.pl

Ta pierwsza opcja wymaga specjalnego hula – w rurce potrzebujemy przecież otworów, w które można wkręcać głowice.

Dedykowanego hula ogniowego możesz używać również w wersji treningowej, bez głowic. Jeśli kupisz hula składane z segmentów, to w komplecie otrzymasz najprawdopodobniej również śruby, którymi połączysz elementy (upewnij się przed zamówieniem). Jeśli natomiast kupisz kółko nieskładane, w którym na stałe zamontowane są odwierty na głowice – wystarczy ich tam nie montować, aby używać kółka w standardowy sposób.

 

Plusy: stabilność sprzętu, odporność na uderzenia

Minusy: zakup całego nowego hula, hula nie zawsze są składane

 

Quick wicks, czyli głowice zaciskane

Sprawa z quick wicks jest o tyle prostsza, że można je zamocować właściwie na każdym hula – przy zakupie głowic trzeba tylko wziąć pod uwagę średnicę rurki, bo różni producenci wypuszczają różne rozmiary. Najczęściej są to przedziały: np. rozmiar S dla rurki o średnicy 10-14 mm, M dla 14-18 mm itp.

Zwróć uwagę, czy metalowe pierścienie mocowane na hula można całkowicie otworzyć. Jeśli tak, możesz je zamontować również na hula, które się nie otwiera. Jeśli nie można ich otworzyć, tylko trzeba nasunąć na rurkę jak pierścionek na palec, musisz mieć hula rozkładane!

Quick wicks od MintyFreshHoops

Minusem jest mniejsza stabilność – nawet jeśli pilnujemy dobrego dokręcenia, przy zahaczeniu o ziemię głowice lubią się przekręcać i kierować nieco wyżej/niżej, ale najczęściej można je po prostu (ostrożnie!) przesunąć ręką na miejsce. Trzeba również zwrócić uwagę, czy nasze hula na pewno są kompatybilne z takim rozwiązaniem. Rurki HDPE mogą się okazać zbyt giętkie (pamiętaj, że przez nagrzanie rurka mięknie jeszcze bardziej), co odczujesz dotkliwie przy większej ilości zamontowanych głowic.

Istnieje także „wada”, którą możesz odczuć, jeśli podpalasz hula raz za razem – metal, czyli zarówno pręt, jak i obejma mogą się mocno nagrzać, co możesz dotkliwie odczuć na gołej skórze.

Plusy: możesz używać swojego normalnego hula (o ile jest opcja otworzenia go!)

Minusy: mniejsza stabilność (przekręcanie) i odporność na uderzenia, cena $$$, wyższe prawdopodobieństwo poparzenia się metalem

 

Wybór ilości głowic

Wkręcane głowice do hula hoop ogniowego z kuglarstwo.pl

Mówiąc krótko: im więcej ognia, tym mniej trików. Jeśli masz dużo głowic, czyli 5 lub 6, według wielu osób będzie to bardziej widowiskowe ze względu na ilość ognia. Z kolei jeśli głowice są dość rzadko rozmieszczone i pomiędzy nimi masz dużo miejsca, zwiększa to ilość Twoich możliwości trikowych – również wykorzystując zewnętrzną stronę koła. Tak, na hula ogniowym da się nawet robić toczenia po ciele albo balans na czole!

Najpopularniejsze są hula hopy z 5 i 6 głowicami, choć jeśli masz quick wicks, możesz sobie zmieniać ich ilość z każdym wyjściem. Jeśli chcesz głównie kręcić hula na różnych częściach ciała, większa ilość głowic może nawet działać na Twoją korzyść – każda kolejna głowica nasączona parafina, to dodatkowa masa, a im hula cięższe, tym łatwiej się na nim kręci. Jeśli jednak planujesz trochę poszaleć z techniką i trikami, lepsze będzie lżejsze hula z mniejszą ilością głowic.

Dbanie o sprzęt ogniowy

Zacznijmy od tego, JAK ODKŁADAĆ SPRZĘT. Trzon głowicy jest zrobiony najczęściej ze stalowej linki, więc jeśli oprzesz na niej hula, linka zegnie się i może nawet na stałe odkształcić. Dlatego pamiętaj, żeby NIGDY nie stawiać hula na głowicach. Jeśli akurat go nie używasz, a masz zamontowane głowice, najlepiej jest je:

  • powiesić
  • trzymać w ręce
  • położyć płasko na ziemi

Jeśli nie demontujesz quick wicksów z hula, to przekręć je do środka hula,

Przy pierwszej styczności z ogniowym sprzętem zorientujesz się, że to śmierdząca sprawa. Parafina ma dość specyficzny zapach, który na stałe przylega do sprzętu, a także do ubrania – dlatego pamiętaj, żeby nie wkładać fire-odzieży z powrotem do szafy! Warto zainwestować w „ubranko” na sprzęt ogniowy, żeby:

  1. nie brudził wszystkiego, o co się otrze
  2. nie dało się go zlokalizować w szafie po zapachu
  3. przedłużyć jego żywotność
  4. było piękniej

Używany quick wick zamontowany na hula. Po każdym użyciu kevlar ciemnieje coraz bardziej i nie ma w tym niczego dziwnego 🙂

O ile hula ogniowe nie jest samo w sobie najtańszym sprzętem, to pokrowce da się zrobić własnym sumptem. Można je też zamówić i zaoszczędzić trochę czasu – wybór należy do Ciebie. Najprostszym opakowaniem na głowice, jest tzw. lizak. Wycina się kwadrat o boku 12 do 15 cm (w zależności, jak dużego opakowania potrzebujesz), wycięty materiał nakłada się na głowicę i związuje pod kevlarem. Wygląda jak woreczek zawiązany na głowicy. Można związać wstążką, żeby było bardziej uroczo, albo recepturką. Poniżej zaprezentowano rysunek poglądowy takiego projektu.

15 cm wstążki to może być spory nadmiar, ale czasami wygodniej jest owinąć wstążką kilka razy i na końcu zawiązać kokardkę – wtedy wiadomo, że opakowanie jest szczelne. Z tak opakowanymi głowicami da się hulać treningowo, nie narażając się przy tym na zabrudzenia, ani nie ścierając kevlaru o asfalt. Alternatywą są również stare skarpetki zakładane na głowicę jak na stopę 🙂

Możesz też zrobić jednego „lizaka” na wszystkie głowice. Zasada ta sama, tylko kwadrat materiału należy wyciąć odpowiednio większy.

Materiały, które polecamy, to: [gruba] bawełna, jeans, kevlar (tak, z tego robi się również materiał na pokrowce, jest nieprzemakalny), tkaniny obiciowe. Nie wkłada się płonącej głowicy do pokrowca, więc nie musi być zrobiony z naturalnego tworzywa, ale pamiętaj, że jeśli pakujesz hula od razu po podpaleniu i głowice jeszcze nie ostygły, to materiał może się odrobinę uszkodzić – lepiej więc używać tworzyw naturalnych.

Tak, fajnie, żeby ostygły/wywietrzały parę minut po użytkowaniu. I o ile nie jest „zdrowo” zostawiać głowic nasączonych na full i ich nie podpalać, to dobrze jest je zdmuchnąć, kiedy jeszcze lekko się tlą, tak, żeby resztka parafiny cały czas na nich była. Dzięki temu kevlar się nie przesuszy.

Chcesz mieć full-pokrowiec na składane hula ogniowe? To też spoko opcja! Można do tego uszyć/zamówić coś na kształt kołczanu, który można przerzucić przez ramię. Zmieszczą się tam także głowice włożone do zewnętrznej kieszonki, albo wrzucone w opakowaniu do środka, jeśli pokrowiec jest odpowiednio duży.

Taśmy

Czym oklejać hula ogniowe? Opcji jest wiele. Na pewno weź pod uwagę, że sprzęt ogniowy po każdym kręceniu jest bardziej lub mniej osmalony. Im więcej będziesz kręcić z ogniem, tym trudniej będzie go doczyścić – po pewnym czasie już się nie da. Zastanów się więc, czy chcesz mieć jedno hula do wszystkiego.

Najlepiej sprawiają się specjalne taśmy metaliczne – łatwo je doczyścić i nieźle znoszą temperaturę. Słabo z kolei prezentują się taśmy izolacyjne – ich klej prędko się rozpuszcza, więc zaczynają odpadać, mocno przy tym brudząc koło. Od środka lub na okrętkę można pociągnąć pasek tkaninowej taśmy typu Gaffa – znacząco zwiększa przyczepność.

Sprzęty-ciekawostki

Ogniowe obręcze do manipulacji i żonglerki

Głowice można również skierować do środka, co umożliwi zastosowanie wielu technik

Manipulacja obręczą ogniową w wykonaniu Tima Pielotha

manipulacji obręczą (np. izolacji) lub żonglerki, bo rurkę można swobodnie chwytać na zewnątrz bez obawy o oparzenie. Jeszcze inną opcją stosowaną raczej w obręczach o małej średnicy przeznaczonych typowo do manipulacji, jest rozpięcie cienkiej linki,
na której mocowana jest pojedyncza głowica – centralnie w środku, żeby podkreślić efekt izolacji.

Z ogniową obręczą od razu skojarzył mi się Tim Pieloth. Gdy Tim pierwszy raz wziął do ręki obręcz do izolacji, nie zachwycił się nią od razu. Dopiero po zapoznaniu się z pracą takich artystów, jak Poki albo Andre Hidalgo, magia tego sprzętu wydobyta przez niesamowicie precyzyjną technikę wymienionych panów go oczarowała i zmienił o nim zdanie. Całe szczęście, bo jest co oglądać! Według Tima, obręcze do izolacji nadają się także dla osób, które mają niewielkie doświadczenie z fire show, ponieważ pozwalają one na stopniowe oswajanie się z ogniem i na zachowanie swobody ruchów.

Pirotechnika

Gdy już znudzi Ci się ogień, można pójść krok dalej… I wtedy wchodzi pirotechnika, najczęściej cała na biało! Pirotechniczne hula hoop to nie nowość, ale nadal dość rzadko spotykany rekwizyt. Rozsypujące się dookoła performera morze iskier wygląda przepięknie, ale jest tak samo piękne, co niebezpieczne.

Martyna Fiszer z Synergy Art i jej pirotechniczne hula

Zanim zdecydujesz się na piro hula powinieneś/powinnaś wiedzieć,
że nie ma całkowicie bezpiecznej pirotechniki. Nawet pirotechnika sceniczna z atestem do wnętrz potrafi zapalić otoczenie czy wybuchnąć (tak, zdarza się to bardzo rzadko, ale czasami ładunki w momencie zapłonu od razu całe wybuchają niszcząc przy tym sprzęt
i stanowią zagrożenie również dla naszego zdrowia). Najważniejsze dla bezpieczeństwa jest odpowiednie dobranie ładunków i ich prawidłowy montaż. Dodatkowo należy przestrzegać tych samych zasad co przy kręceniu ogniem 🙂

Płonąca spódnica

Spódnice ogniowe są praktycznie niespotykane. Tak samo jak w przypadku hula całopalnego, ich głównym elementem jest lina kevlarowa zamontowana na spódnicy szytej z koła (żeby pięknie rozkręcała się przy wirowaniu). Linę montuje się na prętach w stosownej odległości od tkaniny, żeby nie zajęła się ogniem. W pewnym sensie spódnica pełni tu funkcję hula hopu.

Buket Rin podczas sufi (fot. Carsten Steps/See you design)

A jak to wygląda? Hmm… Słyszałeś(-aś) kiedyś o wirujących derwiszach? Ta tradycja nazywa się oryginalnie sufi. Zupełnie niedawno artyści połączyli ją z ogniem. Buket Rin najpierw przez wiele lat zajmowała się tradycyjnym sufi (spódnice ogniowe jeszcze wtedy nie istniały), i to zanim zaczęła kręcić na hula hoop.

Buket podkreśla, że żeby zacząć pracować w ten sposób z ogniem, trzeba najpierw bardzo swobodnie i pewnie czuć się w przynajmniej kilkuminutowym wirowaniu bez ognia – zaznaczamy przy tym ogromną różnicę między „dać radę coś zrobić” a „czuć się swobodnie i pewnie”! Podkreśla też, że spódnica ogniowa jest bardzo niebezpieczna: trzeba koniecznie uwzględnić czynniki pogodowe (szczególnie wiatr ma ogromny wpływ na jej zachowanie).

Co ciekawe, według naszej specjalistki kręcenie się  w spódnicy ogniowej jest tyle piękne, co straszne, ponieważ jest się dosłownie uwięzionym w tej konstrukcji i nie bardzo widać, co się dzieje wokół. Brr!

 Garść porad

  • Zanim wyjdziesz z ogniem, poćwicz kilka razy na hula z głowicami „na zimno”. Sprawdź, jakie triki możesz robić. Może niektórych w ogóle nie dasz rady wykonać? Może musisz je jakoś zmodyfikować, np. wymierzyć, w którym miejscu musisz chwycić, żeby głowica nie wylądowała na Twojej twarzy albo żeby pręt nie „przytulił się” do Twojego przedramienia? W szczególności polecam przetestowanie helikoptera – zamiana rąk z tyłu potrafi sprawić wiele nieprzyjemnych niespodzianek.
  • Pamiętaj, żeby odsączyć hula przed podpaleniem z dala od miejsca, gdzie będziesz kręcić. Przez odsączenie mam na myśli ściśnięcie mocno głowicy po jej nasączeniu, żeby nadmiar parafiny wyciekł do podstawionego metalowego pojemnika (np. miski lub puszki). Najlepiej robić to w nitrylowych lub gumowych rękawiczkach, przykładowo rękawicach do mycia naczyń, żeby parafina nie została na rękach (lateksowe prędko się rozpuszczają). Zakręcenie hula, np. na ręku, żeby nadmiar skapnął w bezpiecznym miejscu, jest opcją ratunkową, gdy naprawdę nie możemy odsączyć inaczej – cała parafina spada wtedy na ziemię i wsiąka w nią, co jest potwornie nieekologiczne. A po co w ogóle odsączać?
    1. Publika nie oberwie w twarz i po ubraniach bryzgami parafiny.
    2. Nie zachlapiesz miejsca, po którym będziesz chodzić, więc masz mniejszą szansę na poślizgnięcie się (np. kostka brukowa jest potwornie śliska po rozlaniu na niej parafiny).
    3. Jeśli kręcisz na gołej ziemi, parafina nie będzie wsiąkać w glebę – aspekt ekologiczny 😊
    4. Zadbasz o to, żeby parafina nie spłynęła na rurkę. Jeżeli tak się stało, to przed podpaleniem ją osusz – dużo trudniej zapanować nad śliskim hula i koło łatwiej może się zająć ogniem.
  • Kręć w ubraniach z naturalnych materiałów, jest to bezpieczniejsze w wypadku zahaczenia się o ubranie
    i podpalenie, nawet minimalne – a to się czasem po prostu zdarza. Syntetyczne materiały topią się, przez co mogą się wtopić w skórę, a to daje paskudne poparzenia. Dbaj o swoje bezpieczeństwo! Długie spodnie z jeansu bez domieszek i bawełniana bluzka z długim rękawem będą idealne, szczególnie na początek. Unikaj frędzli i wszelkich dyndających elementów stroju, w które hula może się zaplątać.
  • Zadbaj o odpowiednią fryzurę. Długie rozpuszczone włosy wyglądają widowiskowo, ale bardzo łatwo przenosi się na nie ogień. Jeżeli chcesz mieć bujną czuprynę, radzimy spinać włosy i dbać o swoje bezpieczeństwo. Przed kręceniem ogniem można lekko zmoczyć włosy lub spryskać je wodą, albo zawiązać bawełnianą chustę na głowie (także wilgotną) – to nie żadnej wstyd, wiele doświadczonych ogniowo osób tak robi!
  • Jako paliwa używaj możliwie najczystszej płynnej parafiny – np. oleju parafinowego (dostępny m.in. na kuglarstwo.pl lub w sklepach z dewocjonaliami) lub ewentualnie parafinowej podpałki do grilla jeżeli nie masz dostępu do innego „paliwa”. Nigdy nie używaj benzyny – jest dużo bardziej toksyczna i niebezpieczna niż parafina oraz ma wyższy punkt zapłonu i dużo łatwiej podpalić nią otoczenie czy siebie!
  • Pamiętaj, że ogień pnie się do góry, więc jeżeli nieodpowiednio trzymamy płonące hula w bezruchu, to potrafi ono przypalić czy nawet stopić rurkę.
  • Największy płomień jest na samym początku – bo w głowicy jest najwięcej paliwa. Im dłużej kręcisz, tym płomień będzie mniejszy. Rozplanuj kręcenie tak, żeby nie zaczynać z głowicami przy twarzy, np. kręcąc na szyi. Co do samego kręcenia na szyi – nie zaciągaj się wtedy mocno powietrzem przy oddychaniu, bo nakierujesz sobie płomień na twarz, albo – co gorsza – do nosa.
  • Nie ćwicz nigdy sam(a), szczególnie, jeśli dopiero zaczynasz. Najlepiej pojedź na jakiś festiwal albo spotkaj z osobą, która zajmuje się fire show profesjonalnie.
  • Przygotuj się odpowiednio do kręcenia ogniem – koc gaśniczy lub mokre bawełniane ręczniki w pobliżu to podstawa, gaśnica to też niegłupi pomysł.
  • Kręć odpowiedzialnie – sprawdź miejsce i zastanów się czy na pewno jest odpowiednie. W pobliżu nie może być łatwopalnych powierzchni (np. dach ze strzechy czy altanka – hula czasami potrafi latać, wyobraź sobie że upadnie właśnie na taki łatwopalny daszek…). Nie kręcimy w pobliżu drzew, krzewów i suchej ściółki – nawet nie wyobrażasz sobie jak szybko całe drzewo potrafi się zająć i jak szybko ogień się rozprzestrzenia.
  • Zwróć uwagę na warunki pogodowe – wiatr może kierować płomień w jedną stronę a od deszczu sprzęt i podłoże będą bardziej śliskie, co może skończyć się upadkiem – Twoim lub hula.
  • Apteczka – zapoznaj się z instrukcjami, jak radzić sobie z oparzeniami termicznymi zanim naprawdę będziesz potrzebować tych informacji. W ogromnym skrócie: kategorycznie żadnego smarowania tłuszczem, wbrew ogromnej mądrości życiowej babć – to im akurat nie wyszło. Polewaj letnią (nie zimną!), najlepiej bieżącą wodą; nie przykładaj niczego, co zostawia farfocle (wata, waciki, chusteczki higieniczne – NIE); zabezpiecz ranę jałowym gazikiem lub opatrunkiem hydrożelowym (taki jakby plaster galaretki dostępny w większości aptek), warto też mieć przy sobie D-Panthenol; absolutnie nie przekłuwaj pęcherzy. Podstawowe informacje znajdziesz tu oraz tu.
  • Hulanie z ogniem wewnątrz budynku – jest to niezwykle niebezpieczne i wymaga dobrego przygotowania. Tylko jeżeli hulasz w dużej hali, przestrzeń jest spora, sufit wysoko, a wentylacja dobra, można ewentualnie zastanowić się nad odpaleniem koła w takich warunkach (sesje zdjęciowe, zlecenia). Jeżeli sufit jest nisko, to trzeba się liczyć z jego okopceniem – już nie będzie bialutki. Przy ogniu w budynku bardzo ważne jest zaplecze BHP – koce gaśnicze, mokre ręczniki, gaśnice oraz wyznaczona osoba do pilnowania bezpieczeństwa, która nie robi nic innego, jak tylko patrzy i jest w gotowości do gaszenia.
  • Jeszcze raz, do znudzenia: ogień jest niebezpieczny, nawet jeśli się na nim znasz – nie wspominając o sytuacji, w której się na nim nie znasz. Nawet doświadczeni artyści czasem się poparzą, i to mocno. Kilka lat temu miał miejsce tragiczny wypadek – znana na całym świecie artystka ogniowa z Węgier, Linda Farkas, uległa wypadkowi podczas próby ogniowej nowego stroju. Wylądowała w szpitalu i po kilku tygodniach walki o życie niestety zmarła. Jeśli tak doświadczonym specjalistom przytrafiają się takie rzeczy, to mogą też i Tobie. Weź to pod uwagę, zanim zrobisz coś głupiego.

* Spotykane są również całopalne hula, gdzie używa się liny kevlarowej rozpiętej po całym obwodzie hula, wyznaczonym przez końcówki głowic.

**Kevlar® – polimer opracowany przez zespół badaczy pod kierunkiem Stephanie Kwolek. Wykorzystywany m.in. do produkcji kamizelek kuloodpornych, budowy lotniskowców i występów fire show 😉

 

 

Ogniowy duet na hula hoop – Caterina Suttin & Ciara Blossom (duet „Spunshine”)

 

Tim Pieloth i manipulacja obręczą

 

Ogniowa spódnica Buket Rin


Serdecznie podziękowania dla Martyny Fiszer z Synergy Art, która miała swój wkład w pisanie tego artykułu. Szczególnie przyczyniła się do części o swojej specjalności, czyli pirotechnice, ale i podzieliła się swoją wiedzą w tak ważnej dziedzinie, jak BHP <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Buket Rin :

    I love this article (google translated it). It is providing a lot of information to your community! I am honored to be a part of it!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Buket Rin :

    I love this article (google translated it). It is providing a lot of information to your community! I am honored to be a part of it!