Jak dobrać idealne hula

Oferta kółek jest całkiem spora. Siadasz przed komputerem z największą bolączką, jaki kolor wybrać, a tu internet zarzuca cię hasłami takimi jak: polypro, HDPE, grubość rurki, cale, piaskowanie, oklejane taśmą, czy kolorowa rura bla bla blabla bla. No i kolor nadal jest problemem, bo okazuje się, że jest jeszcze więcej do wyboru niż przeciętna paleta […]

18.06.2018

Emilia Pieśkiewicz

Oferta kółek jest całkiem spora. Siadasz przed komputerem z największą bolączką, jaki kolor wybrać, a tu internet zarzuca cię hasłami takimi jak: polypro, HDPE, grubość rurki, cale, piaskowanie, oklejane taśmą, czy kolorowa rura bla bla blabla bla. No i kolor nadal jest problemem, bo okazuje się, że jest jeszcze więcej do wyboru niż przeciętna paleta barw przewiduje. Życie. Ale wybiegamy na przeciw!
Zasadniczym pytaniem, które należy sobie zadać przy wyborze kółka, to – po co mi hula?
Nie chodzi tu bynajmniej o kwestie ideologiczne, ale o to, czy jestem początkującym, który chce się nauczyć podstaw hulania, tudzież po prostu utrzymać kółko na biodrach, czy też trochę już wymiatam i potrzebuję kółka do breaków lub balansu.
Rozpatrzmy przypadek pierwszy, czyli hula dla początkujących.

Idealny rozmiar

Przy dobieraniu idealnego rozmiaru kółka, trzeba wziąć pod uwagę twój wzrost oraz tuszę. Zaczynając od wzrostu – zmierz odległość od podłogi do kolców biodrowych. Załóżmy, że ta odległość, wynosi 87cm. Warto zaokrąglić ją w górę do 90cm – te kilka centymetrów więcej w niczym nie przeszkadza, a wręcz pomaga. Voilà – średnica hula gotowa!

Teraz weźmy pod uwagę tuszę. Twoje ciało, to oś, wokół której porusza się hula. Im ta oś jest większa, tym szybszy ruch trzeba wykonywać – hula szybciej spotyka się z osią. Ma sens? Dlatego jeśli jesteś osobą o bardziej puszystych rozmiarach, warto dodać te 5, czy nawet 10cm ekstra, to zwiększy twój komfort kręcenia.

 

W sklepach najczęściej spotykane są hula z rozmiarówką, co 5cm, czyli np.: 80, 85, 90, 95 i tak dalej. Pamiętaj, że zawsze lepiej jest zaokrąglić w górę wyliczone przez ciebie centymetry. Zamiast 92 wybierz 95 – prościej jest skrócić hula, niż przedłużyć 😉

Są również firmy, które każde kółko robią na zamówienie – rurkę przycinają na dokładny wymiar i oklejają taśmami na życzenie klienta. W tej sytuacji możecie sobie zażyczyć średnicę z dokładnością, co do milimetra.  

 

Idealna waga

To czego nie chcesz zakupić, jako początkujący, to lekkie hula. Czemu? Bo fizyka. Cięższe hula podczas obrotu, zwiększa swoją wagą siłę odśrodkową, a przekładając to na prostszy język – im cięższe hula, tym mniej pracy własnej musisz włożyć w jego napędzanie. Nie należy się tutaj jednak za daleko zapędzić! Kręcenie kilogramowym hula, może być bolesne, a wcale nie o to chodzi! Hula od 0,5 do 0,7 kg, to w naszym przeświadczeniu wystarczająca waga.

Na rynku można spotkać dociążane hula(taką opcję oferuje np. sklep hulafit), którego waga może dochodzić do nawet 5kg. Używa się ich w fitnessie, świetnie nadają się do ćwiczenia mięśni głębokich. Nie należy jednak kręcić nimi zbyt długo – max. 10 min dziennie. W zależności od wagi dociążenia, można dorobić się niezłych siniaków lub obrażeń wewnętrznych. No i da się nimi praktycznie kręcić wyłącznie na talii.
O wadze [niedociążonego] hula decyduje m.in grubość rury, materiał oraz gęstość tworzywa, z którego zrobiona jest rura.

Tworzywo

Materiał, którego używa się do produkcji tego magicznego sprzętu jest ogólnie rzecz biorąc – plastik. A teraz bardziej szczegółowo, bo plastik, to ogromna grupa. Najczęściej spotykanym rodzajem plastiku są: polipropylen – czyli polipro oraz polietylen o dużej gęstości – czyli HDPE.

POLYPRO – polipropylen

Profesjonalne hula hoopy zachwycają ogromną paletą kolorystyczną – nie musisz
(ale oczywiście możesz) okleić je taśmami, ku uciesze zmysłu estetyki.

Polypro są bardzo lekkie, wręcz można by powiedzieć, że nie ważą prawie nic. Są stosunkowo sztywne i mocno sprężynują. Polipropylen jest bardzo twardym materiałem i nie jest łatwo go złamać. Nie oznacza to, że się nie da, niemniej trzeba się mocno napracować.

Do czego się nadają takie lekkie, sprężynujące kółka? Są idealne do manipulacji w rękach. Dla osób, którym kręcenie na ciele nie sprawia absolutnie ŻADNYCH trudności. Miło i przyjemnie tańczy się z lekkim kółkiem, można je całkiem nieźle rozpędzić, dzięki sprężystości świetnie nadaje się do breaków(czyli szybkiej zmiany kierunku kręcenia), a niewielka waga sprzyja balansowi – ręce, kark i inne części ciała, na których jesteś w stanie balansować, nie męczą się dodatkowo utrzymaniem ciężaru. No i wedgie – do tego ruchu polypro, dzięki sztywności, jest idealne.

HDPE – polietylen o dużej gęstości

Tak naprawdę niewiele różni się od polypro. Dwie zasadnicze różnice, to po pierwsze – kolor. HDPE nie występuje w przezroczystej wersji. Jego surowa wersja jest mlecznobiała.  Po drugie jest mniej sztywny. Dzięki tej giętkości można go składać poprzez skręcanie w ósemkę bez otwierania łącznika – w ten sposób polypro nie złożysz. Jego zasadniczą zaletą jest przyjemne uczucie w dotyku. Jest niezmiernie miły, miękki…no…wręcz przytulaśny. Nadaje się do wszystkiego, co opisane wcześniej, ale z wyłączeniem breaków. To znaczy da się je robić, ale hula najpierw się ugnie, zanim zmieni kierunek, przez co nie da się go tak rozpędzić. Pod wpływem ciepła, czyli np. pozostawieniu na letnim, ostrym słońcu staje się jeszcze bardziej miękkie, a silne naświetlenie sprawia, że naturalny kolor rury matowieje  – ogólnie, nie polecamy zostawiania na słońcu.

CIEKAWOSTKA

Amerykański sklep Hooprevolution oferuje EcoHoop. To przetworzone HDPE, jest określane, jako najbardziej recyklingowy dostępny na rynku plastik. Nawet łącznik jest tu zrobiony z owego esktra-tworzywa. Na tym bycie eco się nie kończy, ponieważ za każde sprzedane EcoHoop zostanie zasadzone 10 drzew! Ta wersja HDPE jest podobno bardziej wytrzymała na różnice temperatur oraz cechuje się dużą wytrzymałością na uszkodzenia mechaniczne.

DREWNO

W czasach, kiedy plastik nie występował zupełnie, znakomitą część zabawek robiło się z drewna. Także hula hoop, chociaż kiedyś tak się nie nazywało, ale na pewno nie jest ci obca idea toczenia kółka patykiem? Ikea postanowiła chyba przywrócić pamięć o tej zabawie i wprowadziła drewniane hula hoopy do swojej oferty. Jest okrągłe, jest ciężkie, jest śliskie. Do toczenia jak znalazł.

ALUMINIUM

Materiał używany przede wszystkim wśród cyrkowców. Jest lekkie i bardzo wytrzymałe, może być produkowane w wielu wariantach kolorystycznych.

 POLIWĘGLAN (polycarbonate)

Poliwęglan jest lekkim, bardzo przejrzystym, wręcz szklistym materiałem. Z racji jego twardości bardzo trudno go wyginać, co oznacza, że wystarczy minimalne naprężenie, aby wywołać w takowym hula efekt “sprężyny”. Jego niesamowita przejrzystość oznacza, że można do środka wsypać brokat, żeby błyszczało od środka. Takie hula hoopy można znaleźć niezwykle rzadko i raczej w małych rozmiarach.

 

Z TAŚMĄ, CZY BEZ?

Wariantów zdobienia hula jest OGROM! Poniżej uogólnione opisy tych wariantów.

 

Hula bez taśmy

Dostępny na rynku wachlarz kolorów rurek dostarcza właściwie każdy kolor, jaki można sobie zamarzyć.Nie trzeba wymieniać taśmy(nie zaśmiecamy nią środowiska), zużycie hula nie jest tak widoczne, można je myć wodą i mydłem bez strachu przed odklejeniem się czegokolwiek.

wady: hula nie posiada warstwy ochronnej, czyli każdy upadek, a przynajmniej ten na twardą powierzchnię typu beton skutkuje zarysowaniami, mniej lub bardziej widocznymi. Wynikiem zdzierania będzie zmieniająca się faktura hula. Nowe, czyściutkie kółko jest bardzo śliskie. Natomiast takie już bardziej zajechane tę śliskość traci, co samo w sobie wadą nie jest. Proces “stępiania” nowego kółka(czyli rzucanie nim o chropowatą powierzchnię), w celu zwiększenia jego przyczepność jest zjawiskiem spotykanym w naturze.

Hula z taśmą od środka

To taka pośrednia wersja, w której jedyna taśma, to owijka po wewnętrznej stronie koła, mająca za zadanie przede wszystkim zwiększenie przyczepność podczas kręcenia, a w drugiej kolejności ma spełniać walory estetyczne.

Piaskowanie

To nic innego jak przejechanie papierem ściernym po wewnętrznej stronie hula w celu zwiększenia jego przyczepności podczas kręcenia. Piaskowanie stosuje się wyłącznie po wewnętrznej stronie.

Hula z taśmą elastyczną

Taśma elastyczna, to na przykład izolacyjna. Rozciąga się, więc stosunkowo łatwo ją nakleić. Można nałożyć jej kilka warstw w celu “zmiękczenia hula”, albo niewielkiego dociążenia, czy usztywnienia. Nakleić kolejną warstwę można także wtedy, gdy poprzednia już nie wygląda za specjalnie.

wady: ta wada dotyczy właściwie większości taśm, ze względu na obecność kleju – zbyt mocne ogrzanie może skutkować stopniowym wyciekaniem kleju. W przypadku taśmy izolacyjnej wystarczy 10min. w ostrym słońcu. Wada numer dwa to zdzieranie – nie polepsza przyczepności, ani nie wygląda szczególnie ładnie.

 

 Hula z taśmą nieelastyczną

Taśmy nieelastyczne, to te wszystkie piękne, mieniące się cudeńka. To prawda, są urokliwe, jest to ich niezaprzeczalna zaleta. Niestety tu zalety się kończą.

wady: taśmy te są dość grube i sztywne, co odczujesz boleśnie podczas pierwszej próby własnoręcznego oklejania hula. Trzeba poświęcić naprawdę sporo czasu i cierpliwości, aby równo i bez wybrzuszeń okleić całe koło. Podpowiedź – potnij taśmę na odcinki, nie próbuj oklejać całą rolką. Wada kolejna, to zdzieranie, o które trochę trudniej niż przy taśmie izolacyjnej…ale nie aż tak trudno – niestety przez brak elastyczności to zdzieranie zdarza się niezwykle szybko. I na tym nie koniec. Zdarta taśma jest bardzo ostra, dlatego jeśli taśma jest już konkretnie zjechana, to może nieźle porysować ciało lub pozaciągać ubranie. To przykład 1,5- rocznej taśmy. Naklejanie kolejnej warstwy nie wchodzi tutaj w grę, więc trzeba wszystko zdrapać do czysta. Tak. To jest równie czasochłonne, jak przyklejanie. No i problem ze składaniem – o ile z taśmą elastyczną, czy w ogóle bez taśmy – część hula-hoopów można składać, o tyle sztywna taśma bardzo szybko się przez to niszczy, mnie się, może nawet pękać. Taśmy te można zastosować do hula ogniowego – klej co prawda nie wycieknie, ale taśma może się osmalić – nie jest „nieskończenie odporna” na wysoką temperaturę.

 

Składane, czy nieskładane?

Składane hula, czasami określane mianem „podróżnego” jest bardzo wygodne w transporcie, bo jesteśmy w stanie zmniejszyć jego wielkość o połowę. To istotne udogodnienie, kiedy musimy kompresować swój bagaż do minimum lub znajdziemy się w komunikacji miejskiej w godzinach szczytu.

Na rynku dostępnych jest kilka wersji składania kółek. Zaczynając od najpopularniejszej wersji, czyli tzw. „push-button”. W łącznik wbudowany jest sprężynka, której część wystaje ponad hula, aby rozłączyć hula, należy uprzednio wcisnąć wystającą część do środka. Rozłączone hula można ścisnąć w „ósemkę” i spiąć je z powrotem,  aczkolwiek producenci nie polecają tej metody ze względu na możliwość uszkodzenia(wygięcia) łącznika przez zbyt duże naprężenie rurki. Bezpieczniej jest je zwinąć, ale nie do końca i zabezpieczyć taśmą klejącą lub sznurkiem, aby zostało w tej postaci na czas podróży.

Kolejną opcją jest hula łączone na wcisk. Łącznik(czyli krótki odcinek rurki znajdujący się w hula) ciasno łączy dwa końce rurki. Ten sposób łączenia jest stosowany przy kółkach lekkich.

Hula HDPE mają specyficzny sposób składania. Zamiast rozłączania, najzwyczajniej skręca się je w „ósemkę”(można nawet podwójnie). W tym wypadku łącznik nie uszkadza się przez napięcie rurki(HDPE jest miękkie, także to napięcie jest niewielkie), można go natomiast wypracować zbyt częstym skręcaniem. Nie należy przy tym popadać w panikę, da się tę sytuację naprawić. Łącznik jest pokryty niewielką warstwą chropowatej taśmy klejącej(plastra), która ma za zadanie „stawiać opór” przy skręcaniu hula – dzięki niej hula nie rozłącza się podczas kręcenia na ciele. W sytuacji, kiedy hula zbyt łatwo się nam rozłącza, należy siłą rąk rozłączyć kółko, zdjąć starą taśmę, nakleić nową i ponownie połączyć rurkę. Jeśli zaistnieje problem z wciśnięciem łącznika, warto pomóc sobie suszarką i ogrzać wcześniej rurkę(nie łącznik!).
Matylda nagrała film, aby lepiej wyjaśnić, jak wygląda skręcanie w „ósemkę”.

I ostatnią wersją, jaką można spotkać jest hula rozkładane na części.

Nie spotyka się tego dużo „na ulicy”, może dlatego, że koła, w których stosuje się takie rozwiązanie są cięższe. Niestety trudno jest także trafić na „niekwadratowe kółka”. Łącznik musi być tutaj na prawdę dobrze dopasowany, aby po złożeniu hula nie odginało się na łączeniach.Alternatywą do łączenia „push button” może być skręcanie hula na śrubki(wersja hula ogniowego od GORY, kiedy chcemy trenować bez pochodni), albo wewnętrzna gumka, która ściąga do siebie części hula. Wersja z gumką sprawdza się całkiem nieźle…do momentu, kiedy hula dostanie większego pędu. Zaczyna się wtedy rozłączać w trakcie ruchu – potrafi szczypać i ogólnie nie jest to wygodne.

Jaką przewagę mają koła, których nie da się złożyć? Przede wszystkim taką, że łącznik się nie zużywa, czyli po pewnym czasie czynnego użytkowania nie zaczniemy odczuwać, że hula nam „klekocze”(konsekwencja wypracowanego lub źle dopasowanego łącznika). Rzadziej stosuje się metodę rozłączania w cięższych kółkach – tam ciężar stanowi dodatkowe utrudnienie i łatwiej o deformację łącznika. Zdecydowanie większą trwałość i komfort w kręceniu zapewni łącznik zamontowany „na stałe”(zanitowany, zespawany, czy wbity gwoździami).

 

Jak dbać o hula?

Hula, to sprzęt, który może służyć latami, pod warunkiem, że odpowiednio się z nim obchodzisz.

Ogromnie ważne jest tu przechowywanie. Nie przechowuj hula w wersji złożonej. NIGDY. Jasne – zajmuje wtedy mniej miejsca, w sumie o to chodzi, prawda? Jednak opcja składania została stworzona z myślą o transporcie, a nie długotrwałym przechowywaniu. Jeśli rura będzie zbyt długo zgięta, może to spowodować nieodwracalne wygięcie i koło już nigdy nie będzie idealnie okrągłe. Odradzamy także trzymanie hula blisko działającego kaloryfera, czy w mocno nasłonecznionym miejscu. Ciepło grzejnika może spowodować odklejanie się taśmy, słońce natomiast, blaknięcie koloru. Nie wystawiaj hula na ekstremalna temperatury – to dotyczy zarówno już wspomnianego ciepła, jak i zimna. No i ostatnie – jeśli zamoczysz hula z łącznikiem, w którym znajdują się metalowe elementy – upewnij się, żeby dobrze je wysuszyć – nie chcesz przecież, żeby wdała się rdza.

 


zdjęcia własne oraz zapożyczone od:

www.hulala.pl

www.moodhoops.com

www.hoopsupplies.com

www.ikeafamily.eu

www.gnarhoops.com

www.shopghwc.com

www.cindersashes.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *